• Wpisów:24
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:12
  • Licznik odwiedzin:2 210 / 1541 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj kolejny dzień z basenem w tle
To już taki codzienny zwyczaj, bez tego jestem smutna
Pływanie masuje przyjemnie mój mózg - odpręża, relaksuje i daje motywację na kolejny dzień
Waga stoi, okres jest, dziecka nie ma.

Ale nie poddaję się! Jest cel, trzeba go tylko osiągnąć
 

 
Pływa się!
Już drugi tydzień pływam jak nakręcona!
Przestaszewskim nie sądziłam, że kiedykolwiek tak pokocham pływanie.
Daje mi tyle satysfakcji, że gdybym tylko miała tyle czasu to pływałabym codziennie.
Dodatkowo od niedzieli codziennie robię 100 brzuszków i skaczę na skakance dla rozgrzewki po 2minuty.
W praktyce to wygląda tak, że skaczę, aż mnie nogi zabolą + jeszcze 40 skoków więcej, a potem robię brzuszki 100 + 15 więcej.
Czasami wychodzi nawet 150 ;P
Ile dam radę.

Nie schudłam jeszcze ani grama,ale na to jeszcze za wcześnie.

Najważniejsze jest to, że nigdy nie miałam tak silnej motywacji i woli walki. Poza tym zaskakująco łatwo przychodzi mi stosowanie nowej maksymy:







Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wróciłam na basen, sprawia mi to taką przyjemność, że mogłabym pływać cały dzień.
Zaparłam się i piję 2L wody dziennie, jem mniej pszenicy.
Postanowiłam, że do ciąży odstawię ją w 100%.
No i no właśnie... staramy się o Bobasa, niedługo zobaczymy czy owocnie

Przez upały mój organizm zatrzymał wodę, do tego stopnia, że z dnia na dzień na wadze przybyło mi 3kg i byłam spuchnięta jak balon, nie mogłam chodzić i nie siusiałam w ogóle. Ale dałam sobie radę, piłam jeszcze więcej wody, przez co w końcu organizm ruszył i woda zeszła! Człowiek to na prawdę skomplikowany organizm...



  • awatar Wiedźma1: Co za ciała!!!!
  • awatar FitAnn: Oj też byłam mega spuchnięta.. Brzuch i uda miałam jak bania. Poszłam pobiegać, rower, piję jeszcze więcej wody i do tego mięta :) Dużo lepiej!
  • awatar Dusza księżniczki: Świetny wpis i genialny blog ;D zapraszam do mnie skomentuj ostatnie wpisy i dodaj do obserwowanych jeżeli Ci się spodoba odwdzięczę się ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Krok po kroku...
pomału i nic na siłę...
Małe zmiany już poczyniłam, przede wszystkim zmieniłam nastawienie, już mnie to nie przeraża, a silnie motywuje, a to ogromny plus.
Czuję silną potrzebę pływania, zaczęło mnie to wyzwalać i relaksować.
co prawda cały ten tydzień przebimbałam, ale przygotowania do wyjazdu wymagały ode mnie 100% koncentracji i zaangażowania. No i dostałam alergii giganta, co uniemożliwiało mi oddychanie.

Znowu inaczej jem, biorę asystor, dzięki czemu nie pochłaniam wszystkiego co jest na stole jak dzika świnka, tylko zjadam normalne porcje 3-4 posiłki dziennie.
Piję też więcej wody, co było zawsze moim problemem.

W odchudzanie nie wierzę, ale w zdrowe odżywianie już tak, dlatego tu dodaję, tam odejmuję i jakoś to idzie do przodu.

Smęcę wiem, nikt już tego nie chce czytać ;P
 

 
Kryzysy już były, nie raz, a teraz przyszło coś w postaci bólu.
Szłam do pracy, zobaczyłam swoje odbicie w drzwiach... i mnie rąbnęło. Aż się rozpłakałam. co też ja ze sobą zrobiłam?! Kiedy to wszystko się stało?! Kto na mnie patrzy z tego odbicia?!
Wiele razy podchodziłam do "odchudzania", zaczynałam... a wbrew swoim zasadom, które głoszę zawsze, gdybym wtedy zaczęła na 100% to już bym była znowu sobą. A ja nadal błądzę.
Czuję się trochę jak ślepiec, który właśnie odzyskał wzrok, zobaczyłam rzeczywistość, której nie mogłam dojrzeć dotychczas.
Z tą różnicą, że mnie Ona nie cieszy, raczej przygnębia i przeraża..
Zawsze byłam "zbita", jędrna...
A teraz widzę rozlaną Annę. Bleh!
Luby mówił, że dopóki nie będę na 100% przekonana, że to już czas na zmiany, to choćbym pękła to nic nie zrobię na 100% tylko na 10%. Miał rację, ma ją nadal. Patrzy na mnie oczami chłopaka sprzed lat, nadal kocha, ale nie ma już tego "polotu" między Nami, coś zgasło, a to wszystko dzięki mnie. Tak bardzo zzoomowałam się na siebie, że gdzieś, w którymś momencie go odrzuciłam.

Kiedyś obiecałam sobie, że nigdy nie zrobię tu takiego wywodu, zero prywaty, ale dzisiaj coś we mnie pękło, jakaś dziwna nic się zerwała, straciłam połączenie z samą sobą.

Mam słomiany zapał, więc wszystko czego się chwytam szybko mnie nudzi, pora zacząć pracę nad sobą i nad moimi słabościami, bo to co teraz się dzieje nie przyniesie nic dobrego NIC!!!

Pływanie sprawia mi cudowną przyjemność i zupełnie nie wiem czemu wyjście z domu to 15 minutowe przekonywanie siebie wyjść, nie wyjść?
Może się boję, że mi się coś uda? Nie wiem sama.
Gdzieś we mnie jest tyle strachu, smutku i żalu, głównie do samej siebie, ot o jaka jestem słaba, bo ta słabość jest wymiernikiem mojego dnia, mierzy mi godziny, dni, miesiące, a na koniec bilans jest kiepski. Strach i słabość wygrywają ze mną...

Co mam zrobić aby tu wchodzić codziennie i chwalić się efektami przed Wami?
Przecież schudłam 5 kg tak łatwo! A teraz wróciły 3kg i depresja.

Co za niemoc...
  • awatar govermance: tak to już jest. chudniemy i wydaje nam się, że bóg wie co osiągnęłyśmy, tyjemy i znowu emocje, jak przy największej życiowej porażce. przecież to głupie 3 kg i niczego w Twoim życiu nie zmienia. Czegoś wyraźnie się boisz, skoro unikasz basenu lubiąc pływnie. Zacznij to robić dla przyjemności, nie dla odchudzania, może to pomoże
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No to basen.
Wstałam dzisiaj o 6:30 i pojechałam na basen.
Cudowne uczucie przemóc swoje słabości, wstać tak rano i wrócić do ukochanego pływania!
7: 00 - 20-30 min pływania
7:30 - 10min sauny
8:10 jestem w domu i robię śniadanie

A wieczorem squats challenge
Wczoraj zrobiłam 90!!!
Z rana chyba zacznę robić brzuchy jeszcze...mhmm^^




 

 
Kryzys mija.
Popłakałam się Lubemu w ramię, że czuję się gruba, brzydka, głupia itd... pomogło. Widać przyznanie się do swoich słabości działa jak terapia na mój mózg. Ulżyło mi i to wyraźnie!
Od poniedziałku znowu ćwiczę, już nie tak dużo jak kiedyś, bo mi praca nie pozwala, ale postanowiłam sobie, że codziennie rano zrobię 15 minutową serię ćwiczeń (30xpajacyki, 30x przysiady, 20x przysiad z wyskokiem, 20xpjacyki, 40xbrzuszki).
I wieczorem codziennie o 5 więcej przysiadów. Dzisiaj będzie już 60x

I od razu mi lepiej!
Uważam, że lepiej jest zrobić regularnie ćwiczenia, a mniej, niż nieregularnie a się zachetać i mieć zakwasy i stracić chęci od razu.

Straciłam te 5kg, jeden już wrócił, to daje 4 na stałe.
Znowu nie jem pieczywa, dbam o śniadania, na lunch jem zawsze sałatkę (mix warzyw, sałaty i trochę mięska) i nawet Luby się skusił i je ze mną.







 

 
Przyszedł kryzys, potężny, depresyjny kryzys.
Mimo, że czuję się gruba i brzydka, nie mam siły na jakiekolwiek aktywności, brak mi motywacji znowu. Jestem przygnębiona i wyć mi się chce.
Nie radzę sobie z tym ani trochę.
  • awatar Millii: Trzymam kciuki, będzie lepiej :)
  • awatar govermance: Biedna... Jak ja to dobrze znam. Daj sobie czas, pobądź z własnymi myślami. Postaraj się uspokoić. Zaczniesz działać, kiedy będziesz gotowa. Tuli.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Minęły dwa miesiące w które miałam schudnąć 10kg, niestety życie poukładało się tak, że nie dałam rady, ale straciłam 5 na stałe, bez efektu jojo i spinania się zbytnio.
Od świąt przyjęłam zasadę, że będę robić tak by jedzenie w naszym domu się nie marnowało, odstawiłam też pszenicę na nowo.
Dzięki tym dwom zasadom jestem lżejsza i fizycznie i moralnie bo nie wyrzucam pieniędzy do kosza.
Postanowiłam też jeść śniadania codziennie z moim Lubym, zdrowe, pełnowartościowe i solidne:

Niestety wszystkie ćwiczenia odeszły na bok, staram się robić codziennie 50 przysiadów wieczorem, a rano serię: pajacyki, przysiady, przysiady z wyskokiem i pajacyki znowu.
Ale różnie z tym bywa i czasami zapomnę albo nie mam już siły. Aż mi wstyd. Ale skoro już po trochu zaczynam to i może wpadnę w rytm.


  • awatar Millii: ja zazdroszczę tych 5 kg :D ja mam w planie schudnąć w maju z 3 kg a potem jakoś to będzie :D
  • awatar govermance: lepsze 5 kilo powoli i zdrowo, niż nagle 10! Brawo.
  • awatar Paznokciowo: 5 kg to też ładnie. trzeba się cieszyć z każdego kilograma :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Heeejjj
Przepraszam, nie było mnie chwilę, ale złapałam nową pracę, która oderwała mnie od rzeczywistości na 3tyg! Ale temat już zakończony także wracam

Pływanie i dieta na chwilę odeszły na dalszy plan, bo pracowałam po 10godz 6x w tyg. i nie miałam kiedy już tego wcisnąć.
Waga stanęła w miejscu dzięki bogu na 77kg i stała przez cały czas.
Teraz wchodzę w nowy projekt w kolejnej pracy, zobaczymy jak to wpłynie na moje odchudzanie... ;P



 

 
Waga: 77,5 kg.

Już jest wszystko dobrze, we wtorek poszłam na basen i wszystko rozruszałam.
Pływało się ciężko, dałam radę tylko 7 basenów, ale za to był jeszcze masaż biczami i sauna.

Dietę trzymam, a jak od niej odstępuję to tylko odrobinkę, żeby nie zwariować i nie mieć wilczych napadów głodu na słodycze itd.
Wiem, że mogłabym mieć ściślejszą dietę, ale nie chcę, wolę chudnąć wolniej ale za to bez stresu.






 

 
leżę połamana w łóżku, czuję się jakby ktoś mnie skopał. Nawet kasłanie mnie boli.
Także basen dzisiaj odpada.
  • awatar AllisonBlue.: Oj nie dobrze.. Głowa do góry, będzie lepiej.. Pozytywne myślenie pomaga.;* <3
  • awatar W moim świecie: Ojej. Zapraszam do mnie jestem nowa i bardzo zależy mi abyś skomentowała to http://marcelaaa.blog.pl.pinger.pl/m/21332247
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miesiąc minął. Nie wiem kiedy nawet

Waga nadal wskazuje 78,5 kg. Złowieszczo stoi w miejscu. Czyli nadszedł kryzys wagi. Bardzo się tego obawiałam, bo to demotywuje, a ja mam słomiany zapał zawsze, ale tym razem jest inaczej. Czuję wolę walki

Cudowne uczucie!
Pierwszy raz mam chęć na więcej i więcej, nic mnie nie demotywuje, nawet cholerny ból kolana.
Wysmuklałam, jestem żwawsza i silniejsza.
Pływanie ma na mnie zbawienny wpływ.
Dzisiaj jeszcze dodam brzuszki do tego
 

 
pomyliłam się w ostatnim wpisie, dzisiaj mija 30-sty dzień mojej diety (uciekł mi gdzieś jeden tydzień;P).
Do tej pory schudłam 3,9 kg.
I dzisiaj waga wskazała nie mniej niż 78,6kg jak się spodziewałam, a aż 78,9 kg!
Znaczy przyszedł kryzys wagi, waha się od rana, więc podejrzewam, że mam po prostu w sobie za dużo wody, bo nie wiem czemu tak jest.
Ale nie poddaję się, dzisiaj się bardziej przyłożę do diety i wyrównam






 

 
Dzisiaj jest 22-gi dzień.
Moje życie zmienia się z dnia na dzień, mam więcej siły, chęci i motywacji.
Schudłam już 3,9kg! Stopniowo zbliżam się do celu!
Do lata wg Ewy Chodakowskiej pozostało 125dni.
Ostatnio zauważyłam, że Ewa swój program letniego wyzwania zaczęła po Ani Lewandowskiej, zbieg okoliczności czy kopiowanie?









  • awatar Start now: Nawet jeżeli by skopiowała to nic,stara się nam w jak najlepszy sposób pomóc i t jest ważne ;>
  • awatar k0209: Cieszę się, że moje wpisy Cię zmotywowały :* Trzymam kciuki, napewno Ci się uda zrzucić kilogramy.
  • awatar perfekcjonistka<3: Gratuluję! Bardzo motywujące zdjęcia wrzucasz i podoba mi się Twoje podejście do zmian. Też już nie mogę się doczekać kiedy osiągnę wymarzoną sylwetkę! Powodzenia ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mija 22 dzień.
Wczoraj był dzień pozwolenia sobie na fast food. Odchorowałam go solennie także nie sądzę aby szybko naszła mnie znowu chęć na takie smakołyki ;P

dieta trwa, basen mnie wciągnął na 100%.
Każde wyjście cieszy mnie tak jak dziecko cieszy nowa zabawka! Cudownie jest znaleźć wreszcie coś co sprawia mi taką przyjemność!
co lepsze, na basenie nie pada, nie jest za zimno, ani za ciepło, nikt się nie gapi, nikt nie osądza, ćwiczy się wszystkie partie mięśni, nikt ci nie powie, że masz nieodpowiedni strój, nie ma wymówek!

I can!









 

 
Jest 21-szy dzień z 90.
Waga spada jakieś 3kg na 20dni, tak +-.
Dzisiaj pływałam 40min = 30min byłam na saunie.
Czuję teraz wyraźnie, że służy mi pływanie.
Smukleję, skóra zrobiła się jędrniejsza, także na razie wszystko na +.
Niedługo do pływania i diety, dojdzie jeżdżenie na rowerze na basen, więc trening automatycznie się wysłuży
To na pewno mi pomoże






 

 
Waga wskazała 79,3 kg!
Może to maciupki postęp, ale spada, nie wzrasta, nie stoi - SPADA!
Dzisiaj był basen, bicze wodne i sauna.
A na śniadanie:



Dieta dobrze wpływa na moją psychikę, czuję, że robię coś dobrego dla siebie.
Głodzić się nie zamierzam, więc te sukcesy są na moją miarę

A to ku motywacji mojej i waszej






 

 
JEST! SPADŁA! RUSZYŁA!
waga wskazała 79,5 kg! YEAH!
Znaczy, że nie obżeranie się ma sens!
Dieta trwa, piję wodę z cytryną i imbirem, czyści mnie, nie wzdyma, jest super!
Lepiej się czuję, lżejsza umysłowo a to ogromy plus!
Teraz jadę na zakupy żeby urozmaicić moją dietę.

O jejuuu, myślałam, że nigdy nie zejdę poniżej 80, tyle razy próbowałam... UDAŁO SIĘ!
 

 
Waga stoi, ja leżę.

Z moich wczorajszych szaleństw dietowych i detoksowych zostało niewiele. Przemyślałam to na spokojnie i nie mogę sobie na raz odebrać wszystkiego, poza tym z wielu rzeczy nawet nie chcę rezygnować, więc ostatecznie rezygnuję z ziemniaków, pszenicy, smażonego, czerwonego mięsa, cukru (poza owocami i sokami), kawy itp.
Dodam za to warzywa i ryby do obiadów, więcej gotowania na parze, no i na śniadania owsianki z owocami i serki z warzywami zamiast wędlin.

Dodam wodę z cytryną i imbirem dla oczyszczenia organizmu no i dużo więcej wody, bo piję nie więcej niż 1,5litra dziennie.

Zachłysnęłam się tym detoksem i myślałam, że zdziałam cuda, ale po jednym dniu od razu zobaczyłam czym to pachnie i jak ciężko będzie mi pogodzić moją miłość do gotowania z rygorystycznymi zasadami które sobie narzuciłam.
Trzeba zachować zdrowy rozsądek i umiar. Na pewno końcu waga ruszy.
Prawda?





  • awatar Time.for.a.change.!: Ale zdrowe pyszności na zdjęciach :) Waga na pewno w końcu ruszy, tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość! :) Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
16-sty dzień.
Nadal dietuje, wafle, sałata, owoce, warzywa, woda.
Nadal biorę therm line.
Nadal nie jem po 18.30.
Nadal waga wskazuje 81,1. Mam okres to pewnie dlatego nic nie spada.
na pewno działa to frustrująco na mnie i spowodowało potok łez wczoraj.
Nie wiem co powinnam zrobić...
Myślałam o detoksie, potrzebuję oczyszczenia, to jest pewne, ale jak to zacząć?
Beyonce mnie motywuje ;P



  • awatar AllisonBlue.: Kochana dasz rade.. Najważniejsze byś się teraz nie poddała.;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj jest 14-sty dzień mojej walki ze sobą.
Widzę ogromne zmiany, skóra jest jędrniejsza, mniej się męczę i jestem weselsza i żwawsza.
Dzisiaj jadłam:
I. 3 wafle ryżowe z wędliną drobiową i papryką czerwoną + jogurt naturalny i herbata zielona.

i tak codziennie

waga spadła na 81,1 kg czyli nadal tendencja spadkowa.
Także daję radę.
 

 
Dzisiaj mija kolejny dzień odkąd nie jem pieczywa.
Skusiłam się na 3 cukierki czekoladowe za to ;/
Kupiłam Therm line forte - Pani w aptece powiedziała, że klientki chwalą i kupują to kartonami, więc może podziała

 

 
Już tu kiedyś pisałam, ale uciekłam.
Odchudzałam się wielokrotnie, ale bez skutku.
Ćwiczyłam, a raczej zaczynałam, ale bez skutku.
Gotowałam ale byle co.
Jadłam byle jak.
Kochałam słabo lub zbyt słabo.
Aż dobrnęłam do 82. 3kg i powiedziałam sobie dość tego!
Podobno żeby człowiek miał siłę się zmienić, musi nadejść po prostu dobry moment, chwila w której poczujemy, że to właśnie TERAZ to się stanie.
Długo czekałam na tą chwilę, ale nadeszła TERAZ!

21.01.2014r. zaczęłam pływać, 3 x w tygodniu.
Równo z tym odstawiłam pszenicę i napoje gazowane i słodzone.
Do dzisiaj schudłam dokładnie 1,4 kg.
Czuję się lżejsza nie tylko na ciele ale przede wszystkim na umyśle. Ćwiczenia dają mi satysfakcję i motywację oraz czuję się dumna z siebie!

Posiłki:
I. - herbata zielona
- 3 wafle ryżowe z wędliną i warzywami
II. - herbata zielona
- kawałek piersi z kurczaka i sałatka






  • awatar k0209: Fajnie, że wróciłaś. Powodzenia, trzymam kciuki:)
  • awatar Invictus.: Trzymam kciuki, żeby tym razem się udało!:)
  • awatar AllisonBlue.: Życzę wytrwałości.. Serdecznie zapraszam do mnie.;) Obserwuje.;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›